Mój motocykl to: VICTORY HAMMER

Kiedy i w jakich okolicznościach zostałeś właścicielem Victory?
Jak zdobyłem swój motocyckl?
Powiedzmy, że część składu mojej krwi to na pewno benzyna. Lubię przeglądać You Tube w poszukiwaniu ciekawych filmów i też w taki sposób natrafiłem przypadkiem na promocyjny klip Victory Motorcycles. „Woooow ale customy”, taka była moja pierwsza myśl. I od razu zaczęło się dalsze szukanie. W ręce wpadł mi filmik z żółtym Hammerem, gdzie pod koniec usłyszałem w tle polski komentarz. Był to Marek , z którym jesteśmy teraz wspólnie w Victory Riders Poland. Do dziś mam zapisaną rozmowę z pierwszym Victorowcem jakiego poznałem. Było to dokładnie 19.10.2011 r. Udało mi się z nim skontaktować i opowiedział trochę o Victory, bo niestety w polskim Internecie znalazłem bardzo mało informacji. Jakby to były motocyklowe jednorożce.
01.11.2011 r. Marek R. poznał mnie z kolejnym Markiem oraz Michałem (właścicielem salonu Victory) i spotkaliśmy się w Józefowie pod Warszawą, gdzie była możliwość jazdy próbnej właśnie czerwonym Hammerem. Obserwowałem go już od października na Allegro, jednak bardzo chciałem go zobaczyć na żywo.
Wynik spotkania był jeden. Przepadłem i mogę potwierdzić, że slogan Victory: „Ride one and you’ll own one” jest prawdziwy, bo w ten sam dzień zostawiłem zaliczkę i ustaliłem datę odbioru motocykla.Tak właśnie Hammer stał się moim prezentem gwiazdkowym :), lecz odebrałem go dopiero w kwietniu 2012. Na zimę został jeszcze w salonie.

Dlaczego Victory?
Nie jestem tak doświadczonym motocyklistą, jak koledzy i koleżanki z VRP. Dlatego wybór pierwszego motocykla nie był zbyt udany. Był to ścigacz, którego już po 2 tygodniach sprzedałem. To ewidentnie nie było to. Od tamtego momentu jeździłem wynajmowanymi motocyklami: Hondą Shadow Spirit czy Suzuki Intruder’em. Wciąż jednak marzyłem o swojej maszynie, lecz nic na rynku nie wzbudzało we mnie większych emocji typu: To jest to…do czasu przypadkowego odkrycia Victory na YouTubie i małej korespondencji z Markiem (Mam nadzieje, że się Marku nie obrazisz, ale zacytuję wiadomość od Ciebie).
„Cześć, ja kocham ten motocykl, jest to maszyna moich marzeń i docelowa, coś niesamowitego. Zrobiłem w tym sezonie ponad 20tyś km po całej Europie i sprawowała się super, bez jakichkolwiek problemów. Gdziekolwiek się pojawiłem wzbudzał ogromny podziw i zainteresowanie. Prowadzi się super mimo 260mm tylnej opony, a przyspieszenie to przeżycie!”
Potwierdzam. Takie same odczucia miałem po pierwszej jeździe, po której, muszę się przyznać, poczułem ogromny respekt do Hammer’a. 1600 cm3 trochę mnie przerażało, bo największym motocyklem jakim jeździłem była 800 cm3.
Hammer ma wszystkie cechy jakich szukałem… moc, przyspieszenie, customowy wygląd. No i ta tylnia opona, która wzbudza zazdrość i szacunek wśród innych motocyklistów. Jednym słowem jest potężnym, bezczelnym, czerwonym potworem. Oczywiście kobieca część przechodniów bardzo go lubi i ogląda się za nim, w końcu czerwony kolor jest najszybszy 🙂

Najdalszy wyjazd?
2013: Warszawa – Szklarska Poręba – Warszawa ok. 1200 km

Najbardziej niezwykła rzecz jaką na nim zrobiłeś?
Rozpoczęcie sezonu 1 stycznia 2013!
Generalnie jeśli są warunki i temperatura minimum 5-10 C wyciągam swojego Victory i jeżdżę.
A tak ogólnie, to codziennie mnie zaskakuje w dojeździe do pracy. Warszawa to jedno z najbardziej zakorkowanych miast w Polsce, ale Hammer’owi to nie przeszkadza. Doskonale wyważoną maszyną przemyka się idealnie między autami, czasem nawet potrafi zawstydzić nie jeden o wiele mniejszy motocykl.

Najpoważniejsza awaria?
To pytanie ma raczej charakter retoryczny. 🙂 Od wyjazdu z salonu jest już 16000 km na liczniku i brak awarii.

Co specjalnego daje Ci posiadanie Victory i bycie członkiem Victory Riders Poland?
Indywidualizm… świadomość posiadania świetnego motocykla, którym nawet zwykła przejażdżka powoduje uśmiech od ucha do ucha. Ludzie z VRP są wspaniali! To nie jest typowy klub jakich jest mnóstwo w Polsce, gdzie są podziały, walka o jakieś względy, lecz coś o wiele lepszego. Gromadzi osoby z pasją, z którymi każdy wyjazd to świetna zabawa.

Jaka jest Twoja rola w VRP?
Nie posiadamy typowej hierarchii, wspieramy się nawzajem. Każdy jest specjalistą w swojej konkretnej dziedzinie i często korzystamy umiejętności Victorowców. Akurat ja jestem z zawodu grafikiem, więc z przyjemnością wspieram VRP pod kątem projektów graficznych, czy też pokrewnych sprawach. Jednak jak powiedziałem, jesteśmy grupą ludzi których łączy miłość do marki Victory.

Czy Twoja rodzina toleruje Twoją pasję?
Najczęściej są stawiani przed faktem dokonanym. Ale myślę że się już przyzwyczaili, ponieważ w garażu oprócz Hammera, stoi też jeszcze jeden Amerykanin z 5,4 v8 pod maską a wcześniej była legenda offroadu, czyli Land Rover Defender 110. Jedynie mama przyznaje, że bardzo podoba się jej motocykl, ale jednak jego dźwięk przeraża ją i ogląda go z daleka 🙂 No i trochę się martwi o syna.

Czy masz jakieś marzenia związane pośrednio lub bezpośrednio z Twoim motocyklem/społecznością Victory?
Victory już na pierwszy rzut oka wyglądają na customowe dzieła sztuki, jednak moim marzeniem jest indywidualny aerograf. Jak do tej pory zostały zmienione wydechy, które wykonano na specjalne zamówienie. Miały wyglądać jak seryjne lecz wydobywać basowego potwora z widlastego serca motocyklu – potwierdzam czerwony monster straszy na drogach. Jeśli chodzi o społeczność marzy mi się impreza w Polsce z udziałem Victory na takim poziomie jak w Stanach Zjednoczonych, która odbywa się w Sturgis.

Motocyklowe plany na przyszłość:
Przejażdżka Victory z jednego wybrzeża USA na drugie, szczególnie Route 66 oraz udział w Sturgis.

Jeśli nie mogę jeździć na motocyklu to…
Na deszczowe czy zimowe dni czeka na mnie ogromna terenówka, która potrafi pocieszyć i pomaga przetrwać okres bezmotocyklowy. 🙂

Jakiej muzyki słuchasz?:
Mix rocka z mocniejszym uderzeniem oraz Dubstep – doskonale pasują do charakteru Hammer’a podczas przejażdżki.

Ulubione danie:
Włoskie z duża porcją rucoli.

Najlepsze filmy:
Nicolas Cage w każdej postaci.

victory

victory

victory

victory

victory

victory