Olbrzymi ruch na polskich drogach, zakorkowane miasta, bramki na autostradach. Dawno nie czułem przyjemności z jazdy. Zdążyłem już zapomnieć o pustych szosach i poczuciu pełnej wolności.  Wszystko się zmieniło jakieś 5 lat temu. Świeżo po kursie starszego sternika motorowodnego wsiadłem na najmocniejszy wówczas Skuter Wodny Yamaha: Turbodoładowany model FZS dysponujący mocą 210 KM. Mój opis z pewnością nie odda wszystkich wrażeń, ale po kolei:

Wypożyczenie skutera wodnego na cały dzień kosztowało 1500 zł, bak zatankowany do pełna (72 litry) musiał wrócić taki sam. Poprosiłem swojego instruktora motorowodnego aby jechał ze mną nad morze. Wzięliśmy też nasze dziewczyny, z przyjemnością plażowały.

Wybraliśmy Kołobrzeg, z Poznania najbliżej, po za tym łatwo zwodować sprzęt w porcie jachtowym na Parsęcie. Slipowanie przebiegło bez problemu, w 5 minut maszyna cumowała przy pomoście. Marek odstawił auto i wsiadł ze mną na skuter. Temperatura w czerwcu nie rozpieszczała – ok. 20 stopni w powietrzu i 10 stopni w wodzie. Całe szczęście byliśmy dobrze wyposażeni. Krótkie pianki o grubości 3 mm, buty neoprenowe, rękawiczki, okulary oraz oczywiście kamizelki asekuracyjne. Wszystko się przydało. Początkowo woda nieco za zimna na krótką piankę, ale zdałem się na doświadczenie Marka.

Do latarni mieliśmy jakieś 800 m, płynęliśmy ok. 12 km/h niewielkie falowanie w porcie nie stanowiło najmniejszego problemu. Duży kadłub w kształcie litery V skutecznie stabilizował skuter. Niepewnie przycisnąłem dźwignię gazu, skuter momentalnie przyspieszył. Płynęliśmy w pełnym ślizgu. Opuszczając  port poczułem pierwszą niespodziankę i pełny, niczym nie wymuszony uśmiech zagościł na mej twarzy. Większa fala spowodowała niewysoki lot skutera. Intuicyjnie odjąłem gazu oczekując na ponowny kontakt z wodą. Zanim oddaliliśmy się od brzegu było jeszcze kilka takich skoków. Do tej pory płynęliśmy z prędkością ok. 40-50 km/h. Wtedy Marek powiedział, że czas poczuć pełną moc. W tym celu wskoczył do wody.

Zostałem sam, 600 m od brzegu i nie widziałem czego się spodziewać. Wcisnąłem gaz na 70%… to przyspieszenie było potworne, niesamowite szarpnięcie. Ze wszystkich sił chwyciłem się kierownicy, inaczej z pewnością wylądowałbym w wodzie. Odjęło mi mowę, wydawałem tylko dzikie dźwięki. Płynąłem ok. 80 km/h, właściwie już zostałem kupiony. Pomyślałem „Raz się żyje” wcisnąłem gaz do końca. Znowu poczułem szarpnięcie, ale tym razem to było jeszcze bardziej szalone. Nie wiem czy pianka była mokra tylko od wody. Wrażenia silniejsze od jednolitrowych szosowych Supersportów. Emocje wzięły górę: strach, ściśnięcie w żołądku, ekscytacja… Ciekawe jaki miałem poziom adrenaliny?

Panowie i Panie: Skuter wodny to nie jest żadna zabawka. Nabrałem wielkiego szacunku do tych sprzętów, wreszcie zrozumiałem zapaleńców. Wymiar prędkości jest zupełnie inny niż na drodze. Przyspieszenie do 100 km/h trwa zaledwie 3 s. Opory wody są bardzo duże, licznik zamykamy przy 120 km/h, dodam, że nie mamy kasku.

Wytrzymałem ok. 500 m, ręce jak dętki. Nie spodziewałem się takiego wysiłku, pewnie będą zakwasy. Zawróciłem po Marka, ciekawi mnie jego reakcja. Wspiął się na skuter bez problemu, co prawda z tyłu jest stopień ułatwiający wsiadanie, ale nikt z nas z niego nie korzystał. Przekazałem zrywkę bezpieczeństwa i wskoczyłem do wody. Przez wysiłek i duży stres woda okazała się całkiem ciepła. Marek miał większe doświadczenie ze skuterami, ale mówił że taką maszyną jeszcze nie pływał.

Mogliśmy podpłynąć wyznaczonym torem do plaży. Tam czekały nasze dziewczęta i sprzęt do pływania: narty i wakeboard. Próbowałem nart, ale ciężko było wystartować z wody. Wake to zupełnie inny temat, doświadczenie z kitesurfingu przeniosłem w kilka sekund. Pływaliśmy do pierwszego sygnału kontrolki paliwa, łącznie ok. 4 h. Nie było sił na dłuższą zabawę. Trzeba mieć świetną kondycję.

Reasumując: Świetny sprzęt dla żądnych wrażeń i chcących zażyć bezkompromisowej dawki ruchu.

To była Yamaha z przed 5 lat. Skuter oferowany dzisiaj posiada aż 250 KM, jest jeszcze lżejszy, ma lepiej wyprofilowany kadłub i posiada system RIDE, wszystko dla jak najszybszego pokonywania sportowych torów wodnych.

W dużym skrócie: myślałem, że te maszyny już mnie nie zaskoczą. Nic bardziej mylnego – istne rodeo. Skuter jeszcze szybciej pokonuje zakręty. Im masz więcej siły, tym szybciej je pokonasz. Pierwsze dwie próby wykonania jak najszybszego nawrotu przez boję skończyły się dla mnie katapultowaniem. Siła odrzutu była tak duża, że wylądowałem ok. 7 m dalej. Zrywka bezpieczeństwa skutecznie odcina zapłon. Jednak zawsze warto pływać z asekuracją.

Jeżeli chcesz rozpocząć przygodę ze skuterami wodnymi w pierwszej kolejności zrób patent. Następnie porozmawiaj ze specjalistą. Ten zadając Ci kilka pytań, doradzi wybór najlepszego sprzętu. Osobiście pływałem skuterami wszystkich marek, testowałem sprzęty tuningowe o zawrotnej mocy 400 KM. Przepaliłem setki litrów paliwa. Po godzinach podwijam rękawy i pracuję w warsztacie motorowodnym. Z pełną odpowiedzialnością polecam Skutery Wodne Yamahy dostarczane przez Motocykle Polska salon i serwis Yamaha w Poznaniu, przy ul. Bułgarskiej. Maszyny ze stajni Yamahy dysponują najlepszym stosunkiem mocy do masy, prostotą budowy i niezawodnością. Wszystkie te czynniki powodują, że to właśnie Yamaha jest najczęściej wybieranym skuterem wodnym w Polsce.